Blog - Bondjoû!Bondjoû to po walońsku „dzień dobry”, a ja interesuję się tematem zanikania tego języka.
W listopadzie 2024 spędziłam miesiąc w belgijskim Liège, zbierałam informacje, spostrzeżenia i impresje. Powstała z tego opowieść w dziesięciu odcinkach o próbie dotarcia do wspólnoty bez tożsamości, ale za to z wieloma właściwościami. Mój pobyt był ufundowany przez Unię Europejską oraz Goethe-Institut w ramach programu Culture Moves Europe.
Po roku powróciłam do Belgii dzięki stypendium KPO dla kultury, spotkałam się z różnymi polskimi specjalistami, aby rozmawiać na temat historii, lingwistyki, polityki i walki mniejszości o ich kulturę. Cały czas szukam możliwości, jak rozwinąć projekt artystycznie i naukowo, w kontakcie ze światem teatru. Poszukiwanie odcieni tej złożonej sytuacji trwa, kolejne rozdziały opowieści w przygotowaniu!
XII. Widoki z daleka i z bliska, cz. 1
XI. Knajpy w Belgii nigdy nie strajkują
X. Bye bye Belgium
IX. Teatra Leodyjskie. Krajobrazy i królicze nory
VIII. Walońskie przebudzenie w oparach kofeiny
VII. I ty możesz mówić po (wschodnio)walońsku!
VI. Cena sukcesu po walońsku albo zalety posiadania dużego nosa
V. Leodyjski walk and talk
IV. Muzeum Życia Walońskiego
III. Liège. Luik. Leodjum. Legia. Lutych czy też Lüttich. Po walońsku Lîdje.
II. Waloński, czyli co i po co?